Menu to nie ozdoba lokalu, tylko jego cennik i sprzedawca w jednym. Gość czyta je przez dwie minuty i w tym czasie podejmuje decyzję wartą kilkudziesięciu złotych. Układ, kolejność dań i to, gdzie oko trafia najpierw, robią tu więcej niż jakikolwiek baner na ulicy.

Logo Qchni zostało – było rozpoznawalne i klient go nie zmieniał. Moja robota polegała na zbudowaniu wokół niego reszty: palety, typografii i sposobu pokazywania dań, żeby menu, tablica przed lokalem i post w sieci wyglądały jak jedna firma, a nie trzy.

Do tego doszły materiały reklamowe, do lokalu i poza niego, w tej samej oprawie. W gastronomii to się szybko zwraca, bo materiałów jest dużo, zmieniają się często i bez wspólnego klucza każdy kolejny wygląda jak z innej restauracji.

Opinie

Co mówią klienci

5/5 z 8 opinii w Google

Sprawdź w Google

Pogadajmy o Twojej firmie

Napisz albo zadzwoń i powiedz, gdzie Cię uwiera. Popatrzę na chłodno i powiem, co da się zrobić i ile to kosztuje. Jak się nie spina, mówię wprost.

Kto pyta nie błądzi. Zresztą to nic nie kosztuje.