Co gwarantuję, a czego nie
Dwie rzeczy zależą wyłącznie ode mnie, więc obie obiecuję na piśmie. Dwóch innych nie obiecam, bo nie zależą tylko ode mnie. Wolę powiedzieć to tutaj niż tłumaczyć się później.
Dwie rzeczy, które obiecuję
Obie są zapisane w umowie, którą podpisujemy przed startem. Nie są hasłem ze strony, tylko zobowiązaniem, z którego możesz mnie rozliczyć.
Cena z wyceny jest górna
Nie zapłacisz więcej, niż napisałem w wycenie. Rozliczam realny czas, więc jeśli zrobię szybciej, zapłacisz mniej.
Jedyne, co tę kwotę zmienia, to zmiana zakresu na Twoje życzenie. Wtedy mówię o niej i o jej koszcie, zanim się za nią wezmę, nigdy po fakcie.
Po zapłacie całości projekt jest Twój
Przenoszę na Ciebie majątkowe prawa autorskie do wszystkiego, co dla Ciebie zrobiłem, razem ze zgodą na przeróbki. Możesz oddać projekt komu chcesz i robić z nim, co chcesz.
Konta reklamowe i analityczne zakładam na Ciebie, nie na siebie. Domena i hosting są Twoje od pierwszego dnia. Nie zostaje u mnie nic, co blokowałoby Cię przy zmianie wykonawcy, i nie ma żadnego abonamentu, bez którego strona przestaje działać.
Czego nie obiecam
Mógłbym to obiecać i pewnie by przeszło. Ale to są rzeczy, na które nie mam pełnego wpływu, a obietnica bez pokrycia wraca w najgorszym możliwym momencie.
Terminu co do dnia
Pracuję sam. Podaję datę i traktuję ją poważnie, ale choroba albo osunięcie się harmonogramu u poprzedniego klienta przesuwa wszystko w kolejce. Uprzedzam od razu, jak tylko o tym wiem, a nie dzień przed terminem.
Wyników sprzedażowych
Mogę zbudować stronę, która sprzedaje, i wiem, jak to się robi. Nie mogę zagwarantować, że odbierzesz telefon i oddzwonisz na zapytanie. To jest połowa roboty i ta połowa jest po Twojej stronie.
Pogadajmy o Twojej firmie
Napisz albo zadzwoń i powiedz, gdzie Cię uwiera. Popatrzę na chłodno i powiem, co da się zrobić i ile to kosztuje. Jak się nie spina, mówię wprost.
Kto pyta nie błądzi. Zresztą to nic nie kosztuje.