Marketing

Nie dam wpuścić Cię w maliny. Jak uchronić firmę przed marketingowymi oszustami?

Marketingowe oszustwa coraz częściej uderzają w małe firmy, podszywając się pod Facebooka, Google czy agencje reklamowe. Sprawdź, jak rozpoznać najczęstsze schematy i skutecznie się przed nimi bronić.

Oszuści szczególnie upatrzyli sobie małe firmy. Nie ma w nich zazwyczaj osoby odpowiedzialnej za marketing, która zweryfikowałaby ich rewelacje. Stają się jednak coraz bardziej wymyślne i powszechne. W nienawiści do oszustów zostałem wychowany, więc dziś, na pohybel im, opiszę Ci ich najczęściej stosowane sztuczki i jak się przed nimi bronić.

Twoje konto na Facebooku zostanie zablokowane…

…jeśli już teraz nie klikniesz w link i nie podasz nam swoich danych do logowania. Dziwne, że takie komunikaty od oszustów w ogóle przechodzą w wiadomościach na Messengerze, ale jednak. Schemat ich działania opiera się na wywołaniu strachu i presji czasowej.

Otrzymujesz wiadomość prywatną od użytkownika, który często w nazwie ma „Support”, a jego zdjęcie profilowe przedstawia ikonkę ludzika z infolinii na niebieskim tle. Wiadomość zaczyna z grubej rury: „Ostateczne ostrzeżenie” albo „Administratorze Twoje konto zostanie wyłączone”. Zgodnie z treścią wiadomości, zawieszają Ci konto/stronę/konto reklamowe na Facebooku, bo rzekomo nie są one zgodne z zasadami. Ale jeśli tylko się pospieszysz możesz uratować sytuację: wystarczy, że klikniesz w link, który nie jest w domenie facebook.com, ale za to też ma jakiś „business support” w nazwie. A tam już tylko się zalogujesz i wszystko w porządku – znaczy w porządku dla oszustów, bo od teraz mają już Twoje dane do logowania, a Ty nie masz dostępu do konta na Facebooku.

Jak się chronić?

Nigdy nie klikaj podejrzanych linków! Ok, ale co jeśli to „prawilnie” wyglądający przycisk? Na komputerze wystarczy najechać na niego myszką, a jego adres zobaczysz w dolnym lewym rogu okna przeglądarki internetowej. Na smartfonie natomiast, kiedy przytrzymasz link, pojawi się okienko, na górze którego powinieneś zobaczyć adres. Alternatywnie po przytrzymaniu linku możesz kliknąć jego udostępnienie – w następnym etapie (kiedy wybierasz jak go udostępnić) powinien Ci się już ten adres wyświetlić.

Sprawdź wiadomość od Facebooka w powiadomieniach. Każda oficjalna informacja od Facebooka pojawi się w powiadomieniach do Twojego Funpage’a (strony na Facebooku). Jeśli tam czegoś nie ma, najprawdopodobniej nie pochodzi to od Facebooka.

Rada uniwersalna: włącz uwierzytelnianie dwuskładnikowe. Działa ono podobnie jak w banku: niektóre działania (w tym wypadku: logowanie) musisz potwierdzić dodatkowo innym sposobem: oficjalną aplikacją, kodem z zewnętrznej aplikacji albo kodem SMS. Instrukcję włączenia uwierzytelniania dwuskładnikowego znajdziecie na oficjalnej stronie Facebooka: https://www.facebook.com/help/148233965247823/?locale=pl_PL

Zapłać abonament za mapy Google…

…bo Twoja firma przestanie się w nich wyświetlać. Ta oczywista bzdura funkcjonuje już co najmniej drugą dekadę, a wciąż spotykam się z ofiarami takiego występku. Myślę jednak, że działa ze względu na perfidność oszustów, którzy najczęściej wykorzystują rozmowę telefoniczną. Przedstawiają się przy tym jako „konsultanci Google” – co jest sprytne o tyle, że tacy faktycznie istnieją i dzwonią czasem do reklamodawców.

Ci prawdziwi konsultanci Google nie pobierają jednak żadnych opłat, a ich celem jest doraźna pomoc w konfiguracji konta reklamowego Google. Są jednak też osoby i firmy, które oferują usługi optymalizacji wizytówki firmy w Google Maps (sam coś takiego robię dla swoich klientów). Wśród nich są jednak i tacy, którzy naciągają na swoje usługi strasząc potencjalne ofiary… ekhem, znaczy klientów podobnie co opisani wyżej oszuści.

Zapamiętaj w tym kontekście z tego artykułu przede wszystkim to, że obecność w Google Maps (a właściwie Google Business Profile) jest bezpłatna. Płatne mogą być co najwyżej konkretne usługi zlecone jakiejś osobie lub firmie, ale już nie abonament za jej utrzymanie (chyba, że zlecasz odpowiadanie na opinie, ale to też można rozliczać inaczej).

Jak się chronić?

Poza pamiętaniem o tym, że sama obecność w mapach Google jest darmowa, najlepiej samemu założyć Profil Firmy i nim zarządzać. Jeśli zlecasz to komuś (nawet pracownikowi) upewnij się, że otrzymasz wszystkie dane do logowania i profilaktycznie zmień hasło.

Ponadto weryfikuj firmy, które przedstawiają Ci takie „oferty”. Najprościej odnaleźć wszystkie firmy po NIPie. Typowy oszust nie poda Ci żadnego NIPu, albo poda jakiś z kapelusza. O „legalnych” firmach, które mają takie praktyki od razu po dopisaniu „opinie” za ich nazwą lub NIPem w Google pewnie wyskoczą Ci ostrzeżenia od (niezbyt) zadowolonych klientów.

I pamiętaj, że żadna poważna firma nie będzie wywierać na Tobie presji opierającej się na strachu i pośpiechu, np. informując: „stracą Państwo widoczność” albo „muszą Państwo zapłacić dziś, bo przepadnie wszystko (wliczając to ich godność)”.

Fakturka do zapłaty…

…za usługi, których nikt nie wykonał. To chyba najprostszy schemat działania oszustów, ale i tak łatwo się naciąć. Zwłaszcza jeśli ktoś inny w firmie zleca, a ktoś inny odpowiada za płatności.

Na maila otrzymujesz informację o wystawieniu faktury za:

  • domenę (adres strony www)
  • hosting (miejsce na serwerze na Twoją stronę)
  • obsługę skrzynki e-mail
  • usługi (np. SEO)

Adresat jednocześnie straszy, że brak pilnej wpłaty spowoduje zablokowanie usług i utratę zgromadzonych tam danych. Oczywiście żadnego wydumanego zamówienia nie składałeś, ale płatność będzie jak najbardziej prawdziwa.

Najsmutniejsze jest to, że takich praktyk potrafią dopuszczać się „legalnie” działające firmy. A kiedy wyjdzie na jaw ich oszustwo to tłumaczą się zwykłą pomyłką.

Podpowiedź: taki mail z fakturą często może nie być próbą wyłudzenia pieniędzy a zainfekowania Twojego komputera złośliwym oprogramowaniem. Zanim więc otworzysz dowolny PDF z nieznanego źródła, przeskanuj go programem antywirusowym. A jeśli wygląda bardzo podejrzanie to w ogóle go nie otwieraj.

Jak się chronić?

Takie faktury za niewykonane usługi najczęściej dotyczą:

  • przedłużenia domeny internetowej
  • rejestracji podobnej do Twojej domeny z inną końcówką (np. mi ktoś taki przysłałby fakturę za domenę rozacki.org)
  • pozycjonowania strony w wyszukiwarkach (SEO)
  • reklamy internetowej

Zwróć więc szczególną uwagę na faktury za takie usługi i kontroluj czy rzeczywiście je zamawiałeś. Warto wprowadzić też w firmie jakieś procedury dotyczące autoryzacji płatności (ale to już nie temat marketingowy).

Ktoś przejmie Twoją domenę…

…a przynajmniej brzmiącą podobnie. No i ten ktoś właściwie nie istnieje. Chodzi tylko o naciągnięcie Cię na rejestrację kolejnej domeny (lub kilku domen), za które zapłacisz jeszcze więcej w kolejnych latach.

Odbierasz telefon lub dostajesz mail, który już na wstępie straszy, że ktoś właśnie rejestruje domenę bliźniaczo podobną do Twojej lub identyczną z inną końcówką. Ta wspaniałomyślna firma zdążyła jednak tymczasowo zablokować tą rejestrację i od razu do Ciebie zadzwoniła, żeby Ci tą domenę wcisnąć. Oczywiście, jak to zazwyczaj w takich scenariuszach, liczy się pośpiech i działanie tu i teraz, żebyś przypadkiem nie zdążył się zastanowić.

Poza telefonem do Ciebie, takie zdarzenie oczywiście nigdy nie miało miejsca. Nikt nie chce podobnej do Twojej domeny. A nawet jakby chciał to nikt by takiej transakcji nie zablokował i nie zadzwonił do Ciebie. Jeśli ktoś będzie na tyle naiwny, żeby jednak zarejestrować podobną domenę to i tak to zrobi. Ale nawet wtedy prawdopodobnie nie wyrządzi Ci to szkody.

Jak się chronić?

W przypadku takiej próby oszukania Cię nic nie da sprawdzanie nazwy czy NIPu, bo to zarejestrowane firmy. Bezwstydnie i bandycko wykorzystują po prostu zastraszanie niczym gangi w latach 90′.

Musisz tylko pamiętać, że jeśli z jakiś powodów sam nie postanowisz zarejestrować podobnej domeny, to nie daj sobie jej wcisnąć. A jeśli postanowisz to zrobić, to zarejestruj ją w firmie gdzie utrzymujesz dotychczasową domenę.

Na koniec: głowa na karku i brak pośpiechu

Nie musisz być ekspertem od bezpieczeństwa cyfrowego, żeby nie dać się nabrać – wystarczy odrobina czujności, zdrowy rozsądek i brak wiary w „pilne sprawy na już”. Jeśli coś wygląda zbyt groźnie lub zbyt atrakcyjnie, by było prawdziwe – to pewnie nie jest. Trzymam kciuki, żeby żaden fałszywy konsultant już nigdy nie zakłócił Ci dnia pracy. A jeśli kiedyś będziesz mieć wątpliwości – napisz do mnie, a chętnie Ci pomogę.

Jak ja to robię?

Jestem zawsze dostępny dla moich Klientów i w takich sprawach odpowiadam bardzo szybko, żeby nie musieli się stresować. Jeśli masz wątpliwości czy ktoś nie próbuje wpuścić Cię w maliny to napisz do mnie, a Ci pomogę.

Pogadajmy o Twojej firmie

Napisz albo zadzwoń i powiedz, gdzie Cię uwiera. Popatrzę na chłodno i powiem, co da się zrobić i ile to kosztuje. Jak się nie spina, mówię wprost.

Kto pyta nie błądzi. Zresztą to nic nie kosztuje.